Kategoria | Odżywianie

Zmęczenie, energia bez kawy. Ile wody. Ile białka. Witalność.

Witam. Zauwazylem, ze im blizej 30stki tym wiecej wypijanej kawy by byc na tych samych obrotach, co w wieku, powiedzmy 17-19 lat.
Doszedlem wreszcie do szesciu mocnych kaw dziennie, a kawiarniach zazwyczaj zamawialem dwie duze kawy dnia, obie wzmacniane dodatkowym espresso.
Generalnie musialem pic co dwie godziny jedna kawe, by zachowac w miare staly poziom energii, co nie zawsze rownalo sie – wysoki.

Caly czas poszukuje zlotego srodka, by miec odpowiednia ilosc energii tak jak kiedys, gdy intensywny trening byl po prostu wzmacniajacym elementem kazdego dnia – bez uczucia znuzenia (nie liczac fizycznego zmeczenia miesni) i sennosci.

Ostatnio trafilem na ksiazke Anthonnyego Robbinsa “Nasza moc bez granic” ktorej spora czesc poswiecona jest dzialaniu organizmu.

Poniewaz nie posiadam tak duzego doswiadczenia, jak fachowcy tworzacy to forum, przepisalem pewien fragment i poprosze o rzetelna ocene, bo kilka przytoczonych faktow kompletnie mnie zdezorientowalo i do konca nie jestem przekonany, ktore opinie sa prawdziwe, a ktore nie.

A oto ten przepisany fragment:

ENERGIA: PALIWO DOSKONAŁOŚCI

Mówiliśmy już o tym, że fizjologia jest ścieżką prowadzącą do doskonałości. Jedną z metod oddziaływania na fizjologię jest zmiana sposobu posługiwania się systemem mięśniowym – można zmienić postawę ciała, wyraz twarzy i sposób oddychania. Wszystko, czego dotyczy ta książka, zależy również od właściwego biochemicznego funkcjonowania ludzkiego organizmu. Zakładamy tutaj, że dbasz o swoje ciało i oczyszczasz je ze szkodliwych substancji, że nie oszukujesz go i nie podtruwasz.

W tym rozdziale przyjrzymy się fundamentom twojej fizjologii – temu, co jesz i pijesz i w jaki sposób oddychasz.

Energię nazywam paliwem doskonałości. Można zmieniać wewnętrzne obrazy nawet cały dzień, lecz jeśli biochemiczny stan organizmu jest zakłócony, mózg i tak będzie tworzył obrazy zafałszowane. Zostanie bowiem naruszony cały system. Prawdę mówiąc, istnieje nikłe prawdopodobieństwo, by człowiek mógł w takim stanie korzystać z tego, czego się nauczył. Można mieć najpiękniejszy na świecie samochód wyścigowy, ale jeśli w baku będzie piwo, nigdzie nim nie zajedziemy. Można mieć i wspaniały samochód, i świetne paliwo, lecz gdy świece zapłonowe nie działają, nie wygra się żadnego wyścigu. Chcę ci teraz przekazać kilka uwag na temat energii i sposobów jej najefektywniejszego wykorzystania. Im więcej masz energii, tym sprawniejsze jest twoje ciało. A im jest ono sprawniejsze, tym lepiej się czujesz i pełniej wykorzystujesz swój talent, by osiągnąć wspaniałe wyniki.

Przekonałem się osobiście, jak ważna jest energia i jakie efekty może wywołać jej nadmiar. Przedtem ważyłem 120 kilogramów. Teraz ważę 108. Przedtem nie szukałem zbyt gorliwie sposobów zorganizowania sobie życia. Moja fizjologia nie pomagała mi osiągać dobrych rezultatów. To, czego się uczyłem, co robiłem i co tworzyłem, było drugorzędne w stosunku do tego, co mogłem zjeść i obejrzeć w telewizji. Ale pewnego dnia doszedłem do wniosku, że jestem zmęczony takim trybem życia, i zacząłem badać metody osiągania wspaniałych wyników. Niebawem zacząłem naśladować ludzi, którzy niezmiennie osiągali takie rezultaty.

W dziedzinie wiedzy na temat podnoszenia kondycji fizycznej panował chaos i roiło się od sprzeczności. Nie wiedziałem, od czego mam zacząć. Przeczytałem jedną książkę, w której kazano mi robić to, to i to, a będę żył wiecznie. A więc robiłem to wszystko z wielkim zapałem… dopóki nie przeczytałem następnej książki, z której dowiedziałem się, że jeśli będę robić te wszystkie rzeczy, wkrótce umrę, a zatem muszę robić to i to. Oczywiście trzecia przeczytana przeze mnie książka przeczyła dwóm pierwszym. Wszyscy autorzy mieli tytuły doktorskie, a mimo to nie zgadzali się ze sobą nawet w kwestiach podstawowych.

Nie szukałem pewników. Pragnąłem jedynie osiągnąć cel. Odnalazłem więc ludzi, którym udało się uzyskać znakomitą kondycję fizyczną, ludzi zdrowych i prężnych. Obserwowałem, co robią, i robiłem to samo. Połączyłem wszystko, czego się dowiedziałem, w jeden zbiór zasad i wzorców i ułożyłem dwumiesięczny program zdrowego życia. Stosowałem się do tych reguł codziennie i już po miesiącu straciłem 12 kilogramów. Co ważniejsze, wreszcie znalazłem sposób na życie, wolny od irytacji, męczących ograniczeń i reżimu diety – metodę, która nie naruszała sposobu funkcjonowania mojego organizmu.

Przedstawię te zasady, którymi się kierowałem przez ostatnie pięć lat. Ale przedtem podam przykład mówiący o tym, jak dzięki nim zmieniła się moja fizjologia.

Zwykle potrzebowałem ośmiu godzin snu. Musiałem mieć trzy budziki, by rano nie zaspać – jeden dzwonił, drugi włączał radio, a trzeci zapalał światło. Teraz mogę prowadzić seminaria do późnego wieczora, iść spać o pierwszej czy drugiej w nocy i budzić się po pięciu, sześciu godzinach snu, rześki, świeży i pełen energii.

Gdyby krew płynąca w moich żyłach była czymś zanieczyszczona, a poziom energii niski, próbowałbym przybrać jak najbardziej ograniczającą i obezwładniającą fizjologię. Zamiast tego zaczynam dzień z fizjologią, która pozwala mi mobilizować wszystkie moje środki fizyczne i psychiczne.

W tym rozdziale podaję sześć warunków kształtowania silnej fizjologii, niepoddającej się żadnym negatywnym wpływom. Większa część informacji z pewnością będzie sprzeczna z tym, w co dotąd wierzyłeś, z twoją opinią na temat dobrego zdrowia. Ale te sześć zasad w pełni sprawdziło się w życiu moim i ludzi, z którymi przyszło mi pracować, a także w życiu tysięcy innych osób praktykujących naukę o zdrowiu zwaną higieną naturalną.

Chciałbym, byś uczciwie zastanowił się nad tym, czy mogą one być przydatne także dla ciebie i czy twoje obecne przyzwyczajenia zdrowotne są najlepszym sposobem dbania o ciało. Stosuj wszystkie sześć zasad przez 10-30 dni i oceń ich wartość raczej po rezultatach, jakie wywołują w twoim ciele, a nie według wpojonych ci przekonań. Poznaj pracę swojego ciała, szanuj je, dbaj o nie, a ono zadba o ciebie. Dowiedziałeś się, jak można kierować własnym mózgiem. Teraz pora na zapoznanie się z metodami kierowania własnym ciałem.

Pierwsza zasada zdrowego trybu życia to umiejętność oddychania.

Podstawą zdrowia jest zdrowy krwiobieg, czyli system, który transportuje tlen i substancje odżywcze do wszystkich komórek ciała. Jeśli twój układ krwionośny jest zdrowy, będziesz żył długo i w dobrym zdrowiu. Co jest klawiszem sterującym tym systemem?

Oddychanie.

Dzięki oddychaniu zasilasz ciało tlenem i tym samym pobudzasz proces życiowy każdej, nawet najmniejszej komórki. Przyjrzyjmy się bliżej pracy ciała. Oddychanie nie tylko doprowadza tlen do komórek. Steruje również przepływem limfy, która zawiera białe ciałka krwi zapewniające odporność organizmu.

Co to jest system limfatyczny?

Niektórzy sądzą, że jest to system kanalizacyjny ciała. Każda komórka otoczona jest limfą. Płynu limfatycznego jest w ciele cztery razy więcej niż krwi.

A oto jak działa ten system. Krew z serca pompowana jest przez tętnice do drobnych, porowatych naczyń włosowatych, włośniczek. Wraz z krwią dostają się tutaj tlen i substancje odżywcze, po czym przenikają one do płynu otaczającego komórki, zwanego limfą. Komórki, obdarzone inteligencją lub wyczuciem, co jest im potrzebne, pobierają tlen i pożywienie niezbędne dla zdrowia, wydalają zaś toksyny, z których część wraca znowu do włośniczek. Ale obumarłe komórki, białko krwi i inne trujące substancje muszą być usunięte przez system limfatyczny. A pracę tego systemu pobudza głębokie oddychanie. Zdrowie komórek naszego ciała zależy od pracy układu limfatycznego jako jedynego mechanizmu pochłaniającego toksyczne substancje oraz nadmiar płynu wewnątrzkomórkowego, który ogranicza zapas tlenu w komórce. Płyn ten przechodzi przez węzły chłonne, w których martwe komórki i inne szkodliwe substancje z wyjątkiem białka krwi są neutralizowane i niszczone.

Jakie znaczenie ma system limfatyczny?

Gdyby na całą dobę zakopano człowieka po szyję w piasku, umarłby na skutek nagromadzenia się białka we krwi i nadmiaru płynu
w komórkach.

Krwiobieg ma swoją pompę – serce – natomiast system limfatyczny jej nie ma.

Limfa porusza się jedynie dzięki głębokim oddechom i ruchom mięśni.

A zatem jeśli chcesz mieć zdrowy krwiobieg oraz sprawny układ limfatyczny i immunologiczny, musisz głęboko oddychać i wykonywać ruchy, które pobudzą pracę tych układów. Patrz podejrzliwie na każdy “program zdrowotny”, który nie uczy przede wszystkim metod dokładnego oczyszczania ciała przez prawidłowe oddychanie.

Doktor Jack Shields, wysoko ceniony naukowiec z Santa Barbara w Kalifornii, prowadził niedawno interesujące badania nad układem immunologicznym. Umieszczał w ludzkim ciele sondy fotograficzne, by sprawdzić, jakie czynniki stymulują oczyszczanie tego układu. Zaobserwował, że najskuteczniejszym sposobem takiego oczyszczania jest głębokie oddychanie przeponą, dzięki czemu powstaje w organizmie swoista próżnia wsysająca limfę przez krwiobieg i przyspieszająca eliminowanie z ciała wszelkich toksyn. W rzeczywistości głębokie oddychanie i ćwiczenia fizyczne przyspieszają ten proces piętnastokrotnie .

Gdyby ten rozdział nie dał ci niczego więcej poza zrozumieniem olbrzymiego znaczenia, jakie ma głębokie oddychanie dla organizmu, to i tak mógłbyś fantastycznie poprawić stan swojego zdrowia.

Właśnie dlatego programy zdrowotne, takie jak proponowany przez jogę, koncentrują się na prawidłowym oddychaniu. Nic tak jak ono nie oczyszcza ludzkiego ciała.

Wystarczy trochę zdrowego rozsądku, by zrozumieć, że spośród czynników koniecznych do zachowania dobrego stanu zdrowia tlen jest najważniejszy.

Doktor Otto Warburg, noblista, dyrektor Instytutu Fizjologii Komórki im. Maxa Plancka, badał wpływ tlenu na komórki. Normalne, zdrowe komórki potrafił zmienić w nowotworowe jedynie przez zmniejszenie dopływu do nich tlenu.

Jego prace kontynuował w Stanach Zjednoczonych doktor Harry Goldblatt. W 1953 roku opisał w “Journal of Experimental Medicine” eksperymenty przeprowadzone z pewnym gatunkiem szczurów, u których nigdy nie stwierdzono obecności nowotworów. Pobrał komórki od nowo narodzonych szczurów i podzielił je na trzy grupy. Pierwszą grupę umieścił w słoiku i odcinał dopływ tlenu co jakiś czas po pół godziny. Goldblatt, podobnie jak Warburg, stwierdził, że po kilku tygodniach wiele z tych komórek obumarło, ruch innych spowolnił się, a niektóre zaczęły zmieniać strukturę, przybierając postać komórek nowotworowych. Dwie pozostałe grupy komórek trzymano w słoikach, w których zapas tlenu stale uzupełniano do takiego stężenia, jakie jest w powietrzu atmosferycznym.
Po trzydziestu dniach Goldblatt wszczepił wszystkie trzy grupy komórek trzem osobnym grupom szczurów. Po dwóch tygodniach od tego zabiegu, gdy organizm zwierząt już je przyswoił, w dwóch normalnie rozwijających się grupach szczurów nie zanotowano żadnych zmian.
Natomiast u wszystkich osobników z trzeciej grupy których komórki okresowo pozbawiano tlenu – zaobserwowano rozwój komórek rakowych.

Badania te powtórzono rok później.

Komórki nowotworowe pozostały nowotworowe, a komórki normalne nadal były zdrowe.
O czym to świadczy? Naukowcy doszli do przekonania, że brak tlenu wydaje się odgrywać zasadniczą rolę w tworzeniu się komórek rakowych. Z pewnością wpływa na stan komórek. Pamiętaj, że stan twojego zdrowia w rzeczywistości ściśle zależy od stanu twoich komórek. A zatem pełne dotlenienie organizmu jest celem najważniejszym, a prawidłowe oddychanie stanowi tutaj punkt wyjścia.

Problem polega na tym, że większość ludzi nie wie, jak oddychać. Jeden na trzech Amerykanów ma nowotwór. Ale wśród sportowców komórki nowotworowe występują u jednej na siedem osób.

Dlaczego? Badania, o których mówiliśmy, wyjaśniają nam to zjawisko. Sportowcy zaopatrują swój krwiobieg w najważniejszy,
życiodajny element – tlen.

Innym wytłumaczeniem jest fakt, że skłaniają swój system immunologiczny do działania na najwyższych obrotach przez to, iż pobudzają ruch limfy.

Podam teraz kilka uwag na temat najskuteczniejszego sposobu oddychania, który pozwala oczyszczać organizm ze szkodliwych substancji.

Otóż człowiek powinien oddychać w następującym rytmie: raz – wdech; raz, dwa, trzy, cztery – trzymać powietrze; raz, dwa – wydech .

Jeśli więc robisz wdech przez cztery sekundy, powinieneś trzymać powietrze w płucach przez szesnaście sekund, a wydychać je przez osiem.

Dlaczego wydech ma trwać dwa razy dłużej niż wdech? Dlatego, że podczas wydechu usuwasz toksyny przez układ limfatyczny. Dlaczego trzeba trzymać powietrze cztery razy dłużej? Dlatego, że w tym czasie dotleniasz krew i pobudzasz do działania układ limfatyczny.

Każdy oddech powinieneś zaczynać z głębi brzucha, tak jakbyś uruchamiał próżniowy odkurzacz usuwający wszystkie szkodliwe substancje z układu krwionośnego.

Czy po ćwiczeniach fizycznych odczuwasz duży głód? Czy po przebiegnięciu sześciu kilometrów chcesz usiąść i zjeść porządny stek?

Wiadomo, że przeważnie ludzie tego nie robią. Dlaczego? Ponieważ dzięki właściwemu oddychaniu ich ciało otrzymało już to, co jest mu najbardziej potrzebne. A zatem prawidłowe oddychanie jest pierwszym warunkiem zdrowego życia.

Wykonuj więc przynajmniej trzy razy dziennie po dziesięć głębokich oddechów, we wskazanym powyżej tempie: 1 – wdech, 1-4 – zatrzymanie, 1-2 – wydech .

Na przykład, zaczynając od dołu brzucha, nabierz głęboko powietrza przez nos, jednocześnie odliczając do siedmiu (bądź krócej lub dłużej, zależnie od swoich możliwości). Zatrzymaj je w płucach cztery razy dłużej niż przy wdechu, czyli w tym wypadku policz do dwudziestu ośmiu. Następnie wydychaj powietrze powoli przez usta dwa razy dłużej niż przy wdechu, czyli licząc do czternastu.

Nigdy nie powinieneś się nadmiernie wytężać.

Zobaczysz, do ilu będziesz zdolny doliczyć, gdy stopniowo zwiększysz pojemność płuc. Wykonuj dziesięć takich oddechów trzy razy dziennie, a twój stan zdrowia fantastycznie się poprawi.

Nie ma na świecie takich potraw ani takich pigułek, które dałyby ci tyle korzyści, ile może dać prawidłowe oddychanie.

Innym ważnym czynnikiem wpływającym na odpowiednie oddychanie są codzienne ćwiczenia aerobiku (aerobik znaczy dosłownie: “ćwiczyć z powietrzem”). Bardzo korzystne, choć nieco męczące, jest bieganie . Również pływanie jest znakomite. Ale najlepsze, możliwe do wykonywania przy każdej pogodzie, łatwo dostępne i powodujące minimalne napięcie ciała są ćwiczenia na batucie .

Bardzo istotne jest to, by ćwiczenia na batucie odbywały się bez zbędnego wysiłku. Wykonuj je spokojnie i uważnie, aż będziesz mógł skakać pół godziny bez żadnego bólu, napięcia i zmęczenia. Zanim rozpoczniesz jogging lub skoki, określ stałe zasady i plan ćwiczeń .

Jeśli będziesz ćwiczyć prawidłowo, nauczysz się głęboko oddychać i będziesz kontynuował tę pracę, aż osiągniesz dobrą kondycję.

Wiele jest książek na temat ćwiczeń na batucie i ich dobroczynnych skutków dla wszystkich narządów ciała. Znajdź więc trochę czasu na tę formę sportu, która tak bardzo wzmacnia ciało. Z pewnością będziesz zadowolony.

Drugą zasadą zdrowego trybu życia jest spożywanie posiłków zawierających dużą ilość wody.

Siedemdziesiąt procent naszej planety pokrywa woda. Ciało ludzkie składa się w osiemdziesieciu procentach z wody. Co w takim razie powinno stanowić większą część twojej diety? Musisz pilnować, by siedemdziesiat procent spożywanych przez ciebie posiłków zawierało dużą ilość wody.

Powinny to być zatem surowe owoce, warzywa i świeże soki.

Niektórzy zalecają picie ośmiu do dwunastu szklanek wody dzienne, by “przepłukać organizm”.

Czy zdajesz sobie sprawę, jak szalony to pomysł? Po pierwsze, woda, którą pijemy, wcale nie jest taka wspaniała. Może zawierać chlor, fluor, różne pierwiastki i inne trujące substancje.
Najlepiej więc pić wodę destylowaną. Ale niezależnie od tego, jaką wodę pijesz, nie możesz oczyścić organizmu, zatapiając go w wodzie.

Ilość wypijanego płynu powinno dyktować pragnienie.

Zamiast prób przepłukiwania organizmu przez zalewanie go wodą, musisz jedynie jeść to, co z natury jest w nią bogate.

Na ziemi są tylko trzy rodzaje takich produktów: owoce, warzywa i kiełki.

One dostarczą ci obfitych zapasów wody, życiodajnej, oczyszczającej substancji.

Jeśli ludzie odżywiają się pokarmem ubogim w wodę, najprawdopodobniej ich ciało nie będzie należycie funkcjonować.

Jak pisze Alexander Bryce w książce The Laws of Life and Health: “Gdy organizm otrzymuje zbyt mało płynu, krew zachowuje wysoki poziom gęstości względnej i zbędne produkty przemiany materii wydalane są bardzo opieszale. Ciało zatruwane jest własnymi odchodami i można bez przesady stwierdzić, że główną tego przyczyną jest brak wystarczającej ilości wody, która rozpuściłaby szkodliwe substancje”.

Dieta stale powinna wspomagać ciało w procesie oczyszczania, a nie zaśmiecać je niestrawionymi resztkami pokarmów. Gromadzenie się w organizmie zbędnych produktów jest źródłem wielu chorób.

Jednym ze sposobów uwolnienia układu krwionośnego i ciała od zbędnych i trujących substancji jest ograniczenie w naszej diecie tych potraw, które osłabiają narządy wydalnicze.

Inną metodą jest dostarczanie organizmowi wystarczającej ilości wody, aby niepotrzebne produkty zostały rozpuszczone i usunięte. Doktor Bryce kontynuuje: “Nie ma innego płynu znanego chemikom, który tak jak woda rozpuszczałby tyle ciał stałych. Woda jest najlepszym z istniejących rozpuszczalników. Jeśli zatem organizm dysponuje wystarczającą jej ilością, proces odżywiania zostaje pobudzony przez to, że wyeliminowany jest paraliżujący wpływ toksycznych produktów przemiany materii, które są rozpuszczane i całkowicie wydalane przez nerki, skórę, jelita i płuca. Jeśli natomiast dopuści się do nagromadzenia w organizmie toksycznych substancji, wkrótce pojawią się różnego rodzaju dolegliwości”.

Dlaczego tak wiele ludzi umiera na serce? Dlaczego słyszy się o ludziach mdlejących na korcie tenisowym i umierających na zawał w wieku czterdziestu lat? Jedną z przyczyn może być to, że przez całe życie zanieczyszczali swój organizm.

Pamiętaj, że jakość twojego życia zależy od jakości życia twoich komórek. Jeśli w krwiobiegu obecne są szkodliwe substancje, powstałe środowisko nie wróży komórkom zdrowego, pełnego wigoru życia ani też stanu biochemicznego pozwalającego człowiekowi prowadzić harmonijne życie emocjonalne.

Doktor Alexis Carrel, zdobywca Nagrody Nobla w 1912 roku, profesor Instytutu Rockefellera, udowodnił tę teorię. Pobrał tkanki kurcząt (które normalnie żyją przeciętnie jedenaście lat) i utrzymywał ich komórki przy życiu jedynie przez to, że uwalniał je od ich własnych szkodliwych substancji i dostarczał im potrzebne środki odżywcze. Te komórki żyły przez trzydzieści cztery lata. Wtedy członkowie Instytutu uznali, że można by wiecznie utrzymywać je przy życiu, i zdecydowali się zakończyć eksperyment.

Jaki procent spożywanych przez ciebie posiłków składa się z produktów bogatych w wodę?

Gdybyś miał zrobić listę wszystkiego, co zjadłeś w zeszłym tygodniu, jaki byłby udział potraw zawierających wiele wody? 70 procent? Wątpię. A 50 procent? 25? 15? Kiedy pytam o to na swoich seminariach, zazwyczaj okazuje się, że większość słuchaczy ma w swoim jadłospisie 15-20 procent produktów bogatych w wodę. A to i tak o wiele więcej, niż notuje się wśród populacji jako całości.

Coś ci teraz powiem. Te 15 procent – to samobójstwo. Jeśli mi nie wierzysz, sprawdź statystyki umieralności na raka i na zawały serca oraz przejrzyj materiały National Academy of Sciences, gdzie wymienione są rodzaje potraw, których należy unikać, i jest podane, ile zawierają wody.

Przyjrzyj się naturze i zwróć uwagę na największe, najsilniejsze zwierzęta: wszystkie one są roślinożerne. Goryle, słonie, nosorożce jedzą tylko pokarmy zawierające dużo wody. Zwierzęta roślinożerne żyją dłużej niż mięsożerne. Weźmy na przykład sępa. Dlaczego tak wygląda? Bo nie odżywia się bogatym w wodę pokarmem. Gdybyś ty jadł tylko to, co suche i martwe, zgadnij, jakbyś wyglądał.

I mówię to jedynie na pół żartobliwie.

Budynek może być tylko na tyle mocny i solidny, na ile mocne i solidne są jego części. To samo dotyczy ciała.

Jeśli chcesz czuć się pełen życia i wigoru, zdrowy rozsądek dyktuje, byś jadł bogate w wodę, życiodajne pokarmy. To takie proste.

Jak można sprawdzić, czy 70 procent naszego pożywienia składa się z takich produktów? Całkiem łatwo. Od dzisiaj do każdego posiłku jedz surówkę.

Niech owoce zastąpią bagietkę, po którą sięgasz na przekąskę.

Odczujesz różnicę, gdy twoje ciało zacznie funkcjonować sprawniej i pozwoli ci czuć się wspaniale!

Trzecią zasadą zdrowego trybu życia jest prawidłowe łączenie pokarmów.

Niedawno lekarz medycyny Steven Smith święcił swoje setne urodziny. Gdy zapytano go, co pozwoliło mu żyć tak długo, odrzekł: “Dbaj o swój żołądek przez pierwsze pięćdziesiąt lat życia, a on zadba o ciebie przez kolejne pięćdziesiąt” .

Tkwi w tym głęboka prawda. Wielu słynnych naukowców studiowało zagadnienie właściwego łączenia pokarmów. Najbardziej znanym jest doktor Herbert Shelton. Ale czy wiesz, kto pierwszy szeroko zajmował się tym problemem? Był to Iwan Pawłów, człowiek znany głównie z przełomowych prac na temat odruchów warunkowych.

Niektórzy ludzie sądzą, że dobieranie potraw jest bardzo skomplikowane, podczas gdy w rzeczywistości opiera się ono na prostej zasadzie: pewnych produktów nie powinno się jeść jednocześnie.

Różne produkty trawione są przez różnego rodzaju soki trawienne, a nie wszystkie soki trawienne są odpowiednie dla wszystkich produktów.

Na przykład czy jesz mięso razem z ziemniakami? A co powiesz o serze i chlebie, mleku i kaszy, rybie i ryżu?

A gdybym ci powiedział, że takie zestawienia są strasznie szkodliwe dla organizmu i okradają go z energii? Prawdopodobnie odrzekłbyś, że dotąd wykazywałem zdrowy rozsądek, ale teraz pomieszało mi się w głowie.

Wyjaśnię więc, dlaczego takie połączenia niszcząco wpływają na organizm i jak można zaoszczędzić wielkie zasoby energii, którą obecnie zupełnie zbędnie tracisz.

Produkty o dużej zawartości skrobi (ryż, chleb, ziemniaki itp.) wymagają do trawienia substancji zasadowej , którą wstępnie wydziela w ustach enzym śliny zwany ptialiną .

Produkty białkowe (mięso, orzechy, nabiał, zboża) trawione są najskuteczniej przez kwasy – kwas chlorowodorowy i pepsynę .

Zgodnie z prawem chemii dwie przeciwne substancje (kwas i zasada) nie mogą działać równocześnie. Neutralizują się nawzajem.

Gdy jesz białko i skrobię, trawienie jest wybiórcze lub całkiem zatrzymane.

Niestrawiony pokarm stanowi pożywkę dla bakterii, które poddają go fermentacji i rozkładają, przyczyniając się do zaburzeń trawiennych i powstawania gazów.

Nieprawidłowe łączenie pokarmów okrada organizm z energii, a wszystko, co prowadzi do ubytku energii, wywołuje chorobę.

Wytwarza się wówczas nadmiar kwasu, co powoduje zagęszczenie krwi i wolniejszy jej przepływ, a zatem niedotlenienie organizmu.

Przypomnij sobie, jak się czułeś, wstając od świątecznego obiadu w zeszłym roku?

Jak to wpływa na stan twojego zdrowia, układu krwionośnego, na energetyczną gospodarkę ciała? A na twoje osiągnięcia życiowe?

Wiesz, jaki środek amerykańscy lekarze przepisują najczęściej? Przedtem był to lek uspokajający valium. Teraz jest to tagamet, pigułki na zaburzenia żołądkowe.

Może więc istnieje bardziej sensowny sposób odżywiania.
I tu dochodzimy do prawidłowego łączenia pokarmów.

A oto prosta metoda praktyczna.

Podczas każdego posiłku jedz tylko jeden treściwy pokarm.

Co to takiego treściwy pokarm? To pokarm ubogi w wodę. Na przykład suszona wołowina jest treściwa, skondensowana, natomiast arbuz zawiera dużo wody.

Niektórzy ludzie nie chcą ograniczać spożywania treściwych pokarmów. Pozwól więc, że powiem, co możesz zrobić.
Przestrzegaj zasady, aby podczas tego samego posiłku nie jeść produktów bogatych w skrobię i węglowodany wraz z produktami białkowymi. Nie jedz więc mięsa razem z ziemniakami. Jeśli czujesz, że nie możesz żyć bez obu, jedną z tych potraw zjedz na obiad, a drugą na kolację, To nie takie trudne, prawda?

Możesz wejść do najlepszej restauracji na świecie i powiedzieć: “Zamawiam stek, ale bez pieczonych ziemniaków, oraz dużą porcję surówki i nieco gotowanych na parze jarzyn”.

Nie ma problemu: białko zmiesza się surówką i jarzynami, gdyż są to produkty bogate w wodę.

Mógłbyś także zamówić pieczony ziemniak (lub dwa), bez steku, oraz czubaty talerzyk surówki i jarzyn.

Czy po takim posiłku wstaniesz od stołu głodny? Na pewno nie.

Czy rano budzisz się zmęczony, nawet po sześciu, siedmiu czy ośmiu godzinach snu? A wiesz dlaczego?

Gdy śpisz, twój organizm cały czas pracuje nad strawieniem niepasujących do siebie produktów, które masz w żołądku.

Od niektórych osób trawienie wymaga większych nakładów energii niż cokolwiek innego. Kiedy niewłaściwie dobrane pokarmy dostają się do układu trawiennego, czas potrzebny na ich przerobienie może wynosić osiem, dziesięć, dwanaście lub czternaście godzin , a nawet więcej.

Jeśli natomiast produkty połączone są prawidłowo, organizm zdolny jest wykonać swoją pracę szybko i skutecznie, a proces trawienia trwa średnio trzy do czterech godzin, nie musisz więc niepotrzebnie tracić energii.

Doskonałą pracą, szeroko omawiającą zagadnienie łączenia potraw, jest książka Herberta Sheltona “Food Combining Made Easy” .

Również moi dawni współpracownicy, Harvey i Marilyn Diamondowie, napisali świetną książkę pod tytułem “Fit for Life” .

Zawiera ona mnóstwo przepisów kulinarnych opartych na właściwym doborze składników.

Czwarta zasada zdrowego trybu życia to kontrolowanie ilości spożywanego jedzenia.

Czy lubisz jeść? Ja też. Chcesz wiedzieć, jak można dużo zjeść?

To proste: jeść mało.

W ten sposób będziesz żył wystarczająco długo, by móc się dobrze najeść.

Badania w zakresie medycyny co jakiś czas potwierdzają tę samą prawdę: że najpewniejszym sposobem przedłużenia krótkiego życia zwierzęcia jest ograniczenie ilości spożywanego przezeń pokarmu.

Doktor Clive McCay przeprowadził w Cornell University słynny eksperyment. Zmniejszył o połowę porcje jedzenia podawane szczurom laboratoryjnym. Dzięki temu okres życia tych zwierząt zwiększył się dwukrotnie.

Następny eksperyment, dokonany przez doktora Edwarda J. Masaro z University of Texas, był jeszcze bardziej interesujący.
Masaro pracował z trzema grupami szczurów; osobniki z pierwszej grupy jadły tyle, ile chciały, z drugiej – o 60 procent mniej, z trzeciej – tyle ile chciały, ale zawartość białka w ich pożywieniu była dwa razy mniejsza.

Wiesz, co się stało? Po 810 dniach tylko 13 procent szczurów z pierwszej grupy pozostało przy życiu. W drugiej grupie, gdzie dawki żywieniowe zmniejszono o 60 procent, żyło nadal 97 procent zwierząt. Z trzeciej grupy, gdzie żywności dawano pod dostatkiem, ale zawartość białek była w niej o połowę mniejsza, zostało przy życiu 50 procent szczurów.

Jakie stąd płyną wnioski? Doktor Ray Walford, znany badacz z UCLA, konkluduje: “Pewien niedosyt jest, jak się okazuje, jedyną znaną nam metodą stałego opóźniania procesu starzenia się i wydłuża do maksimum okres życia zwierząt ciepłokrwistych. Wyniki tych badań mają też bez wątpienia odniesienie do istot ludzkich, ponieważ do tej pory potwierdziły się w przypadku wszystkich badanych gatunków zwierząt” .

Odkrycia w tej dziedzinie wykazały, że zniszczenie fizjologiczne, w tym zwykłe zniszczenie układu immunologicznego, znacznie opóźnia się dzięki ograniczeniom żywieniowym.

Wniosek jest prosty i jasny: jedz mniej, żyj dłużej.

Jestem z całą pewnością taki jak ty. Uwielbiam jeść. Jedzenie może stanowić pewną formę rozrywki. Ale uważaj, by ta rozrywka nie skracała ci życia.

Jeśli chcesz spożywać ogromne ilości jedzenia, możesz to robić, ale niech to będzie pokarm bogaty w wodę. Możesz jeść znacznie więcej surówek niż mięsa, zachowując dobre zdrowie i chęć do życia.

Piątą zasadą programu zdrowego życia jest efektywne spożywanie owoców.

Owoce to najwspanialszy pokarm. Do ich trawienia organizm zużywa najmniej energii, a one dają mu w zamian najwięcej korzyści.

Jedyną substancją, dzięki której może pracować nasz mózg, jest glukoza. Najwięcej fruktozy (łatwo przetwarzanej w glukozę) zawierają owoce; poza nią znajduje się w nich 90-95 procent wody .

A zatem owoce zarówno oczyszczają, jak i odżywiają organizm.

Jedyny problem polega na tym, że ludzie nie wiedzą, jak jeść owoce, by organizm efektywnie wykorzystywał ich właściwości odżywcze.

Zawsze należy jeść je, mając pusty żołądek.
Dlaczego?
Otóż dlatego, że nie są one trawione w żołądku, lecz w jelicie cienkim.

Przechodzą przez żołądek w ciągu kilku minut i dostają się do jelit, gdzie uwalniane są z nich cukry. Ale jeśli w żołądku jest mięso, ziemniaki lub produkty węglowodanowe, owoce zostają tam zatrzymane i zaczynają fermentować.

Czy zdarzyło ci się, że po obfitym posiłku zjadłeś na deser owoce, a potem przez resztę wieczoru czułeś niesmak?

Powodem był sposób ich spożycia. Owoce zawsze je się na pusty żołądek.

Najlepsze są owoce surowe lub świeżo wyciśnięty sok.

Na pewno nie lubisz pić soku prosto z puszki lub z kartonu. A dlaczego? Bo podczas całego procesu przechowywania zdążył się ogrzać i przybrał odczyn kwasowy .

Czy chcesz zrobić najlepszy z możliwych i najbardziej wartościowy zakup? Kup sokowirówkę. Masz samochód? Sprzedaj go i kup wyciskacz do soków. On zabierze cię o wiele dalej. Zrób to jeszcze dzisiaj! Pij soki tak samo jak jesz owoce: na pusty żołądek. Sok trawiony jest bardzo szybko, tak że po piętnastu czy dwudziestu minutach możesz już zjeść zwykły posiłek .

To nie są tylko moje słowa. Doktor William Castillo, szef słynnego ośrodka w Framington w stanie Massachusetts, kardiolog, stwierdził, że najwspanialszym pokarmem, który chroni organizm przed chorobami serca, są owoce. Powiedział, że owoce zawierają bioryboflawinę, która zapobiega gęstnieniu krwi i zatykaniu tętnic. Wzmacnia również naczynia włosowate; słabe włośniczki są częstą przyczyną krwawień tętniczych i ataków serca.

Niedawno, na jednym z seminariów poświęconych zdrowiu, rozmawiałem z pewnym maratończykiem. Był z natury sceptyczny, ale zgodził się w sposób właściwy wprowadzić do swojej diety owoce.

Wiesz, co się stało? Swój bieg maratoński ukończył wcześniej o 9,5 minuty.
Skrócił o połowę czas odzyskiwania straconych sił i po raz pierwszy w życiu został zakwalifikowany do Boston Marathon.

I ostatnia uwaga na temat owoców; chciałbym, żebyś zachował ją w pamięci. Od czego powinieneś zacząć swój dzień? Co zjeść na śniadanie?

Czy to dobry pomysł wyskakiwać rano z łóżka i zapychać organizm wielką górą jedzenia, które będzie trawione przez cały dzień? Oczywiście, że nie.

Trzeba raczej zjeść coś lekkostrawnego, zawierającego fruktozę, z którą organizm szybko da sobie radę i która pomoże oczyścić ciało z niepotrzebnych substancji. Po przebudzeniu i tak długo, jak możesz wytrzymać, nie jedz nic oprócz świeżych owoców i nie pij nic oprócz soków.

Codziennie trzymaj się tego postanowienia przynajmniej do południa.

Im dłużej możesz funkcjonować, mając w żołądku tylko owoce, tym więcej czasu dajesz ciału na oczyszczenie się. Jeśli odzwyczaisz się od kawy i innych obciążeń, którymi obarczałeś co rano swój organizm, poczujesz nowy przypływ sił witalnych i energię, o jakiej nawet nie marzyłeś.

Przetestuj wszystkie te zasady przez kolejne dziesięć dni i sam się przekonaj.

Szósta zasada zdrowego trybu życia związana jest z mitem dotyczącym białka.

Czy kiedykolwiek słyszałeś twierdzenie, że jeśli ktoś wygłasza nawet największe kłamstwa odpowiednio donośnym głosem, ludzie prędzej czy później mu uwierzą? A więc witam w cudownym świecie protein. Nigdy nie wygłoszono większego kłamstwa niż to, że ludziom potrzebna jest wysokobiałkowa dieta, żeby utrzymać optymalny stan zdrowia i dobre samopoczucie.

Prawdopodobnie doskonale zdajesz sobie sprawę, jak wiele spożywamy białek. Dzieje się tak dlatego, że ludzie szukają sposobów zwiększenia swoich zapasów energii. Niektórzy sądzą, że białka są im potrzebne do wzmocnienia organizmu. Inni spożywają je, by mieć mocniejsze kości. Jednakże w każdym z tych przypadków nadmiar protein odnosi dokładnie przeciwny skutek.

Spróbujmy więc odpowiedzieć na pytanie, jaka ilość białka stanowi dla organizmu normę. Jak sądzisz, kiedy ludzie najbardziej go potrzebują? Prawdopodobnie w okresie niemowlęctwa.

Matka Natura dostarczyła istocie ludzkiej pokarmu, matczynego mleka, które wyposaża dziecko we wszystko, co jest mu niezbędne do życia.

Jak sądzisz, ile procent białka zawiera mleko matki? 50? 25? 10? Znacznie mniej.

Kiedy dziecko się rodzi, mleko matki zawiera 2,38 procent białka.

W ciągu sześciu miesięcy jego ilość zmniejsza się stopniowo do 1,2- 1,6 procent.
To wszystko.

Skąd więc bierze się przekonanie, że ludzie potrzebują tak wielkich ilości białka?
Nikt tak naprawdę nie wie, jakie jest zapotrzebowanie ludzkiego organizmu na białko. Doktor Mark Hegstead, były kierownik katedry dietetyki z Harvard Medical School, po dziesięciu latach badań poświęconych temu zagadnieniu stwierdził, że większość ludzi przyzwyczaja się do spożywania takiej ilości białek, jaka jest im dostępna. Co więcej, nawet osoby w rodzaju Frances Lappe – autorki Diet for a Smali Planet, która przez prawie dziesięć lat promowała koncepcję dołączania do posiłków warzyw w celu wytworzenia w organizmie podstawowych aminokwasów – teraz przyznają, że nie miały racji, że człowiek nie musi uzupełniać zapasu protein i jeśli stosujemy właściwie zbilansowaną dietę wegeteriańską, uzyskamy tyle białka, ile jest nam potrzebne.

Naukowcy z National Academy of Sciences twierdzą, że dorosły mężczyzna powinien spożywać 56 gramów białka dziennie. W sprawozdaniu International Union of Nutritional Sciences czytamy, że na całym świecie zapotrzebowanie dorosłych mężczyzn na białko waha się od 39 do 110 gramów dziennie.

O co więc tutaj chodzi?

Dlaczego spożywamy tyle białka?

Prawdopodobnie chcemy uzupełnić uszczuplone jego zapasy. Ale przecież tracimy tylko niewiele białka w procesie wydalania i w postaci potu.

Skąd zatem biorą się takie liczby?

Zadzwoniliśmy do National Academy of Sciences i zapytaliśmy, w jaki sposób ustalili oni tę normę 56 gramów. Okazało się, że w rzeczywistości w ich materiałach widnieje liczba 30 gramów jako dzienne zapotrzebowanie na białko, ale oni zalecają 56 gramów. Przyznali również, że nadmiar białka powoduje przeciążenie przewodu moczowego i jest przyczyną zmęczenia.

Dlaczego więc każą nam spożywać go więcej niż potrzeba?

Nadal czekaliśmy na zadowalającą odpowiedź. Powiedzieli nam, że dawniej zalecali dawkę 80 gramów, a kiedy postanowili ją obniżyć, spotkali się z wielkim ogólnym protestem.

Z czyjej strony?

Czy ty albo ja dzwoniliśmy do nich z zażaleniem?

Ależ nie.

Protest nadszedł od przedsiębiorców, którzy zarabiali na sprzedaży wysokobiałkowych produktów.

Na czym polega najsprytniejszy na świecie plan marketingowy? Na doprowadzeniu ludzi do przekonania, że nie osiągną swoich celów jeśli nie skorzystają z twoich usług i towarów. Tak właśnie było z białkiem.

Zbadajmy tę sprawę dokładniej. Zacznijmy od teorii, że białko potrzebne jest nam do uzyskania energii. Jak organizm wytwarza energię? Najpierw korzysta z glukozy zawartej w owocach, warzywach i kiełkach. Następnie przetwarza skrobię, a później tłuszcz. Ostatnim składnikiem wykorzystywanym do produkcji energii jest białko. Już to wystarcza, by obalić mit białkowy. A co z przekonaniem, że proteiny wzmacniają odporność organizmu na zmęczenie? Bzdura. Nadmiar białka powoduje nadwyżkę nitro genu wywołującego znużenie. Muskularni atleci nafaszerowani proteinami nie są wcale znani ze swych zdolności pokonywania biegów maratońskich. Szybko się męczą.

A opinia, że białko jest świetnym budulcem kości? Znowu nieprawda. Jest akurat odwrotnie. Zbyt dużo białka prowadzi stopniowo do osteoporozy, czyli zrzeszotnienia i osłabienia kości. Najmocniejsze kości na świecie mają wegetarianie.

Mógłbym przytoczyć setki powodów, dla których jedzenie mięsa ze względu na zawartość w nim białka jest jak najgorszą rzeczą. Jednym z produktów ubocznych metabolizmu białek jest na przykład amoniak. Tutaj chciałbym poczynić dwie uwagi.

Po pierwsze, w mięsie jest duże stężenie kwasu moczowego. Kwas moczowy to jeden ze szkodliwych, czyli przeznaczonych do wydalenia produktów, powstający w wyniku pracy żywych komórek.
Nerki odciągają go z krwi i przekazują do pęcherza, skąd zostaje wydalony z mocznikiem. Jeśli kwas ten nie jest dokładnie usunięty i jego resztki pozostają we krwi, w komórkach ciała odkłada się jego nadwyżka, co w późniejszym czasie prowadzi do skazy moczanowej lub powstania kamieni w pęcherzu, nie mówiąc już o jego szkodliwym wpływie na nerki.
U ludzi cierpiących na leukemię przeważnie występuje wysokie stężenie kwasu moczowego we krwi.

Średnia porcja mięsa zawiera 14 granów (1 gran = 0,0648 grama) tego kwasu.

Ludzki organizm może w ciągu dnia pozbyć się tylko 8 granów.

Poza tym czy wiesz, co nadaje mięsu smak? Kwas moczowy zabitych zwierząt, których mięso spożywamy. Jeśli masz jakieś wątpliwości, spróbuj zjeść kawałek koszernego mięsa, zanim zostanie doprawione.

Skoro spłynęła z niego krew, tym, co czujesz, jest przede wszystkim kwas moczowy.

Bez niego mięso nie ma smaku ani zapachu.

Czy właśnie to chcesz wprowadzić do swojego organizmu: kwas, normalnie usuwany z moczem zwierzęcia?

Co więcej, w mięsie znajdują się bakterie powodujące gnicie. Są to drobnoustroje okrężnicy.

Doktor Jay Milton Hoffman w swojej książce The Missing Link in the Medical Curriculum Which Is Food Chemistry in Its Relationship to Body Chemistry pisze: “Gdy zwierzę żyje, w jego okrężnicy trwa proces osmozy, który zapobiega przedostawaniu się bakterii gnilnych do jego organizmu. Kiedy zwierzę jest martwe, proces ten ustaje i bakterie przenikają przez ścianki okrężnicy do mięśni. Nadają one mięsu delikatność”.

Wiadomo, że mięso musi skruszeć. Kruszeje i staje się miękkie dzięki obecności w nim bakterii gnilnych.

A oto słowa innych ekspertów na ten temat: “Bakterie w mięsie mają podobny charakter jak te, które występują w nawozie, i w niektórych rodzajach mięs jest ich znacznie więcej niż w świeżej gnojówce. Podczas ćwiartowania każde mięso zostaje skażone drobnoustrojami nawozowymi, a im dłużej jest przechowywane, tym bardziej wzrasta ich liczba” .

Czy to właśnie chcesz jeść?

Jeśli koniecznie musisz jeść mięso, powinieneś zrobić, co następuje.

Po pierwsze , kupuj je ze źródeł, które gwarantują, że wypas zwierząt odbywał się na pastwiskach, czyli że nie karmiono ich hormonami wzrostu.

Po drugie, radykalnie ogranicz jego spożycie. Jedz maksymalnie jeden posiłek mięsny dziennie.

Wcale nie chcę przez to powiedzieć, że rezygnując z mięsa, od razu staniesz się zdrowym człowiekiem, ani też nie chcę cię przekonać, że jedząc je, nie możesz być zdrowy. I jedno, i drugie twierdzenie nie byłoby prawdziwe.

Wiele osób spożywających mięso jest zdrowszych niż wegetarianie z tej prostej przyczyny, że ci ostatni czasem skłonni są wierzyć, iż skoro nie jedzą mięsa, mogą jeść wszystko inne. Ja z pewnością tego nie polecam.

Czy zatem nabiał jest lepszy?

Pod pewnymi względami jest nawet gorszy. Każde zwierzę spożywa mleko w odpowiednich, właściwych dla swojego gatunku proporcjach w stosunku do innych substancji. Wiele problemów jest rezultatem picia mleka innych zwierząt, łącznie z mlekiem krowim.

Na przykład silne hormony wzrostu zawarte w mleku krowy przyczyniają się do zwiększenia wagi cielaka, od 40 kilogramów w chwili narodzin do 450 kilogramów dorosłego zwierzęcia dwa lata później.

Dla porównania, ludzkie niemowlę rodzi się z wagą 2,5 do 4 kilogramów i po dwudziestu jeden latach człowiek osiąga dojrzałość fizyczną, ważąc 45-90 kilogramów.

Istnieje duża rozbieżność w opiniach co do wpływu picia mleka na naszą populację.

Doktor William Ellis, wielki autorytet w dziedzinie produktów nabiałowych i ich wpływu na krew człowieka, stwierdza, że picie mleka powoduje alergie oraz prowadzi do “zamulenia” organizmu.

Przyczynę upatruje w tym, że tylko u nielicznych dorosłych
następuje właściwy metabolizm protein zawartych w mleku krowim. Podstawową proteiną w krowim mleku jest kazeina . To właśnie na niej opiera się prawidłowa przemiana materii w organizmie zwierzęcia, będąca warunkiem jego zdrowia. Jednakże kazeina nie jest substancją, której potrzebują ludzie.

Zgodnie z przeprowadzonymi przez Ellisa badaniami, zarówno dorosły, jak i niemowlę mają wielkie trudności z trawieniem kazeiny. Jego eksperymenty wskazują, że – przynajmniej jeśli chodzi o małe dzieci – połowa kazeiny, albo i więcej, w ogóle nie jest trawiona.

Częściowo przetworzone proteiny często przenikają do krwi i drażnią tkanki, stwarzając skłonność organizmu do alergii.

W końcu wątroba zmuszona jest do usunięcia tych wszystkich niedokładnie strawionych protein z krowiego mleka, a to z kolei prowadzi do powstania niepotrzebnego obciążenia całego układu wydalniczego, w szczególności wątroby.

Natomiast laktalbuminę , podstawową proteinę w mleku ludzkim, człowiek trawi z łatwością.

Jeśli chodzi o picie mleka ze względu na zawartość w nim wapnia, Ellis stwierdza, że po przeprowadzeniu analizy krwi u ponad 25 000 osób zanotował, iż osoby pijące trzy, cztery czy pięć szklanek mleka dziennie mają najniższy poziom wapnia we krwi.

Zatem zgodnie z wnioskami Ellisa, jeśli chcesz dostarczyć swojemu organizmowi wystarczającą ilość wapnia, powinieneś jeść mnóstwo zielonych warzyw, oleju sezamowego lub orzechów – wszystkie te produkty są niezwykle bogate w wapń i lepiej strawne.

Warto też zauważyć, że jeśli człowiek spożywa zbyt dużo wapnia, zaczyna się on gromadzić w nerkach, gdzie z czasem tworzą się kamienie nerkowe. Dlatego organizm, chcąc utrzymać stosunkowo niskie zagęszczenie krwi, pozbywa się 80 procent spożytego wapnia. Ale przecież poza mlekiem istnieją inne źródła wapnia. Na przykład rzepa zawiera dwa razy tyle wapnia co mleko .

Zdaniem wielu ekspertów, opinie większości ludzi na temat wapnia nie mają żadnego uzasadnienia.
Jaki skutek wywiera mleko na ludzkie ciało? Jest zamulającą, wytwarzającą śluz masą, która upośledza pracę jelita cienkiego, tym samym utrudniając organizmowi prawidłowe funkcjonowanie. A co z żółtym serem? Ser nie jest niczym innym jak zagęszczonym mlekiem. Do produkcji pół kilograma sera zużywa się cztery do pięciu litrów mleka. Już więc sama zawartość tłuszczu jest wystarczającym powodem, by ograniczyć spożycie zjedz wielką porcję surówki. W ten sposób dostarczysz sobie dużą dawkę bogatego w wodę pożywienia, co zmniejszy efekt zapchania organizmu serem.

Dla niektórych myśl, że mieliby zrezygnować zjedzenia sera, jest straszna. Wiem, że lubisz pizzę i ser brie. Jogurt? Jest równie szkodliwy. A lody? Nie pomogą ci wzmocnić organizmu. Ale wcale nie musisz rezygnować z tego cudownego smaku i konsystencji. Możesz zmiksować mrożone banany, żeby stworzyć coś, co smakuje i pachnie jak lody, lecz w przeciwieństwie do nich jest dla twojego ciała odżywczym, zdrowym przysmakiem.

A co powiemy o białym serze? Czy wiesz, czego używa większa część mleczarzy, by wyprodukować ser wiejski, tak by się nie rozpadał? Gipsu modelarskiego (siarczanu wapnia) . Nie żartuję. Jest to dopuszczalne według norm federalnych, chociaż przeciwne prawom stanu Kalifornia. (Ser produkowany w stanach, gdzie jest to dozwolone, przewozi się jednak do Kalifornii i tam sprzedaje). Czy możesz sobie teraz wyobrazić, jak starasz się zaprowadzić w swoim organizmie porządek, oczyścić krew, zapewnić jej swobodny przepływ – a potem napełniasz ją gipsem?

Dlaczego wcześniej nie docierały do nas te informacje o nabiale? Z wielu powodów.

Niektóre są wynikiem dawnych przekonań i systemu odżywiania.
Inne wypływają z faktu, że rząd federalny wydaje 2,5 miliarda dolarów rocznie, by poradzić sobie z nadprodukcją nabiału.

W rzeczywistości, zgodnie z informacją z “The New York Times” (11/18/83), najnowsza strategia rządowa skierowana jest na kampanię na rzecz zwiększenia konsumpcji przetworów mlecznych, mimo że te dążenia są wyraźnie sprzeczne z innymi hasłami rządowymi, które ostrzegają przed spożywaniem nadmiernej ilości tłuszczów. Magazyny pękają w szwach od setek tysięcy ton mleka w proszku, masła i sera.

Nawiasem mówiąc, wcale nie zamierzam atakować przemysłu mleczarskiego. Sądzę, że farmerzy są najciężej pracującymi ludźmi w naszym społeczeństwie. Ale nie znaczy to, że nadal będę korzystać z ich produktów, jeśli wiem, że nie pomagają mi one w osiągnięciu najlepszej kondycji fizycznej.

Kiedyś wyglądałem tak, jak być może ty wyglądasz teraz. Moim ulubionym daniem była pizza. Nie sądziłem, że mógłbym z niej zrezygnować. Ale gdy to zrobiłem, poczułem się tak wspaniale, że już nigdy do niej nie wrócę.

Opisać różnicę w samopoczuciu jest równie trudno, jak opisać zapach róży komuś, kto nigdy jej nie wąchał.

Może więc powinieneś powąchać różę, zanim wydasz o niej sąd. Spróbuj wyeliminować ze swojej diety mleko i ograniczaj przez miesiąc spożywanie produktów nabiałowych, a dopiero później, na podstawie rezultatów, które odczujesz w swoim ciele, wydaj osąd.

Cała ta książka ma dostarczyć ci potrzebnych informacji i skłonić cię do podjęcia decyzji, które z nich są dla ciebie przydatne, a które na nic ci się nie zdadzą.
Ale dlaczego nie przetestować wszystkich zasad, zanim się je osądzi? Sprawdź te sześć zasad zdrowego trybu życia. Przetestuj je na sobie przez następne dziesięć czy trzydzieści dni – lub przez całe życie – i oceń, czy uzyskałeś wyższy stopień energii i czy tryskasz entuzjazmem wspierającym cię we wszystkich twoich działaniach.

I jeszcze jedna uwaga. Co się stanie, jeśli zaczniesz oddychać efektywnie, w sposób pobudzający do działania twój układ limfatyczny, i prawidłowo łączyć pokarmy, spożywając w 70 procentach pożywienie bogate w wodę? Przypomnij sobie, co mówił doktor Bryce o mocy, jaką posiada woda. Czy widziałeś kiedyś wybuch pożaru w budynku mającym tylko dwa lub trzy wyjścia? Wszyscy się przy nich tłoczą. Twój organizm działa podobnie. Zacznie oczyszczać się ze śmieci, które nagromadziły się i w nim przez długie lata, i w tym celu jak najszybciej skorzysta z nowo odkrytej w sobie energii. Tak więc może się zdarzyć, że nagle zaczniesz kichać i usuwać w ten sposób nadwyżkę śluzu. Czy to znaczy, że się przeziębiłeś? Nie, ty już byłeś “przeziębiony”. Wytworzyłeś w sobie ten stan “przeziębienia” przez okropne zwyczaje żywieniowe. Ale teraz twoje ciało zyskało energię i wykorzystuje narządy wydalania, żeby oczyścić się z nadmiaru szkodliwych produktów przemiany materii, które wcześniej gromadziły się w tkankach i układzie krążenia.

U niektórych osób pewna ilość trucizny przenika z tkanek do krwi, co powoduje lekki ból głowy. Czy powinny sięgać po tabletki przeciwbólowe? Nie! Gdzie ma się znaleźć ta trucizna: wewnątrz organizmu czy na zewnątrz?
Czy chcesz mieć ją w chusteczce do nosa, czy w płucach? To naprawdę niewielka cena, jaką płacisz za oczyszczenie się ze skutków niewłaściwego trybu życia trwającego całe lata.
Jednakże większość ludzi nie odczuje żadnych negatywnych reakcji, odczuje natomiast nowy przypływ energii i radości życia.

W tej książce nie ma oczywiście dość miejsca, żeby wyczerpująco omówić zagadnienie właściwego odżywiania.

Zmuszeni jesteśmy pominąć wiele ciekawych tematów, jak choćby te dotyczące tłuszczów i olejów, cukru, papierosów itp. Mam więc nadzieję, że ten rozdział zachęci cię do własnych badań nad kwestiami ludzkiego zdrowia. Jeśli chciałbyś poznać moje stanowisko w tej sprawie, napisz do Robbins Research Institute w Del Mar w Kalifornii i poproś o przysłanie potrzebnych ci materiałów (informacji bądź przepisów). Możesz także kontaktować się z American Natural Hygiene Society; łączy nas zbieżność poglądów i wzajemne wsparcie.”

Zapraszam do dyskusji na forum klikając TUTAJ

Autor: Art1980 (sfd)

14 Komentarzy to “Zmęczenie, energia bez kawy. Ile wody. Ile białka. Witalność.”

  1. Hef says:

    Ja na szczescie sie nie dalem tak kawie na manowce sprowadzic. Pilem w pracy i potem po pracy zeby miec sile na treningu, ale jak zaczalem liczyc filizanki powiedzialem stop. Zamienilem sobie potem silownie na basen, zaczalem jesc reglarnie i dolozylem suplement zamiast kawy (Bodymax Sport). Nawet szybko glod kafeiny zwalczylem, a potem “zaskoczyl” suplement chyba, bo kondycja straczala na caly dzien. Moim zdaniem kawa to “falszywy” przyjaciel, lepiej wziac cos “celowego”.

  2. Joker000 says:

    Świetny artykuł, szczególnie to łączenie kwasu z zasadą dało mi do myślenia i trzeba będzie przetestować, jak to faktycznie jest. Oby więcej takich materiałów ;)

  3. Denard says:

    Tak się zastanawiam, czy większość z was też jest uzależniona od kawy z rana?

    W mojej szkole każdy rano przyłazi na trzecie piętro z kubkiem kawy i dyszy że to tak wysoko.

    Ja osobiście kawy nie tykam i czuje się świetnie. Wstaje i od razu jestem w 100% przytomny.

  4. weteranjb says:

    Co do wody to czytałem inaczej że należy ją pić na zapas a wtedy gdy odczuwamy pragnienie to już jest stan krytyczny.I że owoce należy ograniczyć na rzecz warzyw bo zawierają za duzo cukrów.Artykuł dosyc ciekawy.

  5. Kawosz says:

    Najlepiej to nie nie przyzwyczajać się do kawy.

  6. domer says:

    Ja nie pijam w ogole.

  7. kris says:

    ja pije okolo 5 dziennie i ciezko sie odzwyczaic nawet sie zapominam i pije przy kreatynie

  8. hengst says:

    A dlaczego większość koncentruje sie na “kawie” ?, czy to aby na pewno głowny problem ?

  9. anja says:

    Ja piję przynajmniej 1,5 litra wody dziennie. Kiedyś na zakwasy Bodymaxa Sport łykałam, ale to kiedyś. I pomogło

  10. marv says:

    czemu kazdy pisze o kawie? pewnie nikt nie czytal nic dalej :/

  11. dopalacz says:

    Gdzie można kupić książke: Herberta Sheltona “Food Combining Made Easy” przetłumaczoną na język polski? lub
    Harvey i Marilyn Diamondowie,
    “Fit for Life”?

  12. flam says:

    ostatnio mam bardzo dużo energii. właściwie codziennie jestem aktywny, albo biegam, albo jeżdżę na rowerze albo chodze na siłownię. Bodymaxa sport od miesiąca lykam, jestem tez na diecie i szczerze to kondycję mam coraz lepszą!

  13. szymon says:

    świetny tekst, uważam że jest w nim sporo racji, przez ostatnie lata spożycie owoców w moim domu znacznie spadło natomiast kawy wzrosło, od dziś to się zmieni

    ostatnio walczę nieudolnie z poziomem energii witalnej w swoim organizmie, spróbuję diety z owocami

  14. neoi says:

    spróbujcie yerba mate-herbata z kofeina.i trening o 5 rano.czad.

Trackbacks/Pingbacks


Skomentuj

Spam Protection by WP-SpamFree

Polub nas na Facebooku

Archiwum wpisów

Dzisiaj polecamy

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację polityki plików cookies.